Część zawodów w Polsce jest objętych specjalnymi regulacjami, które ograniczają osobom z zewnątrz wykonywanie niektórych profesji. Wiele z nich jest związanych w szeroko rozumianą branżą budowlaną, która stawia rzeczywiście dość twarde wymagania w zakresie kompetencji oraz wiedzy fachowców. Zdaniem zwolenników ograniczeń zabezpiecza to rynek przed napływem osób o wątpliwych kwalifikacjach, które jedynie szukają szansy na to, aby zarobić pieniądze kosztem własnych klientów.

Jednak faktem jest, że dyplomy i uprawnienia wcale nie czynią kogoś nieomylnym. Architekci posiadający wszystkie wymagane przez samorząd zawodowy uprawnienia uchodzą za doskonałych specjalistów w swoich dziedzinach, ale w dalszym ciągu można rozróżniać architektów, bardzo dobrych – np. biuro architektoniczne kraków jak i tych, których kompetencje budzą wątpliwości. Jeśli jedni są uważani za świetnych, a inni tylko za przeciętnych, to musi to z czegoś wynikać.

Przełom nastąpił, gdy zaczęto w Polsce otwarcie mówić o deregulacji licznych zawodów. Kolejne z nich zostały albo całkowicie uwolnione, albo znacznie złagodzono wymogi jakie należy spełnić. Dla wielu architektów zrzeszonych w izbach samorządu zawodowego taka perspektywa jest bardzo niepokojąca.

Oficjalnie podkreślają oni, że ich obawy są skutkiem strachu o spadek jakości usług, który dotknie przede wszystkim klientów. Jednak z logiki ekonomicznej wynika, że większa konkurencyjność na rynku architektów oznacza niższe stawki, a więc oszczędność dla konsumentów. Spór o uprawnienia architektoniczne i deregulację będzie zapewne trwał.

.

pamiec.akri.pl